Claudia Gray, „Star Wars: Więzy Krwi”

Claudia Gray Star Wars Więzy Krwi Czaczytać Claudia Gray, "Star Wars: Więzy Krwi"
Claudia Gray, „Star Wars: Więzy Krwi” 4.50/5 (90.00%) Głosów: 4 s

Po pozytywnych, zachodnich recenzjach, z niecierpliwością czekałem na polską premierę książki Więzy Krwi.

No bo przecież, gdy  Rebelia pokonała Imperium, chyba wszyscy sądzili, że w galaktyce nastaną długie lata pokoju i dostatku… a jak dobrze wiecie, z VII filmowej części, tę sielankę szybko trafił szlag! Pytam się ja więc, gdzie ten pokój, ład, dobroć i dostatek o który walczyli Rebelianci?!

W Przebudzeniu mocy wiele kwestii pozostało niewyjaśnionych;  jak Senat, po krwawej  bitwie o Endor, mógł ponownie dopuścić do władzy takich oprychów? Dlaczego los poprowadził Leie tak a nie inaczej?  Jak powstał Najwyższy Porządek i… tak dalej… i dalej… i dalej… Na szczęście książka Claudii Gray odpowiada na wiele z powyższych  pytań, więc Star Wars’owi uzależnieni; zapnijcie mocno pasy!

Senat, przedstawiony w Więzach krwi bardzo przypomina, ten Starej Republiki; skłócony, ospały w działaniach, skorumpowany, nieposiadający wystarczającej odwagi, czy wiedzy, by podejmować trudne decyzje. I na dodatek pełen debat w których zamiast merytorycznej dyskusji ma miejsce nieustające rzucanie mięchem!

Sami Senatorowie podzielili się, głównie, na dwie frakcję, tj. populistów dbających by mieszkańcy planet mogli sami decydować o swoim losie, oraz centrystów, którzy dążą do centralizacji władzy i ciągłego zwiększania siły militarnej. Ta sytuacja, w konsekwencji , doprowadza do powstania stanowiska pierwszego senatora, który ma nad tym całym bałaganem zapanować. Leia; bohater wojenny, córka Baila Organy, wydaje się być idealnym kandydatem na to stanowisko…

Początek książki, był dla mnie dość trudny, ale polityczne gierki, rosnący w siłę bossowie podziemnego półświatka, niesamowite opisy korupcji, czy czające się za każdym rogiem niebezpieczeństwo, wciągnęło mnie bardzo szybko i… trzymało, aż do ostatniej strony.

Muszę zaznaczyć, że nie mamy tu do czynienia z klasyczną powieścią z kanonu Gwiezdnych Wojen; nie towarzyszy nam świst mieczy świetlnych, Moc, wojny czy niszczycielskie krążowniki. Zamiast tego poznajemy całą gamę politycznych gierek i towarzyszymy w śledztwie senator Organa.

Znanych nam z Uniwersum postaci jest sporo, ale polecam Wam zwrócić uwagę na „świeżaków” a w tym, świetnie napisana, postać Ransolma Casterfo (charakterystyczny i ważny dla fabuły) oraz Greer Sonnel i Jopha Seastrikera.

Na okładce książki (bardzo klimatycznej!) oprócz Leii widać Vadera, który nie przez przypadek został tam umieszczony… bo przecież największy sekret pani senator to pokrewieństwo z Czarnym Lordem!  A czy przyjdzie jej zapłacić za grzechy ojca? Cóż, przekonacie się tylko czytając Więzy Krwi!

To historia która wyjaśnia dużo niewiadomych, powstałych po VII części Gwiezdnych Wojen. Dobra fabuła, przybliżenie Czytelnikowi postaci Leii Organa, zalążek powstania Najwyższego Porządku i ciekawi bohaterowie sprawiają, że książka warta jest kupienia. Powinna była być wydana przed Przebudzeniem Mocy, żeby film nie był takim szokiem dla co poniektórych, starych fanów (czytaj: dla mnie :))… ale nie można mieć wszystkiego 😀

Polecamy!