Gregory Spis „Pamiętnik Tłumacza”

Gregory Spis „Pamiętnik Tłumacza” 3.00/5 (60.00%) Głosów: 1

Nie po drodze mi było z tą książką, najpierw recenzja pojawić się miała w lutym, potem w czerwcu, ale cały czas coś wyskakiwało; to jakiś problem, to zobowiązanie; nie było szans. W końcu jednak, odpaliłam swój mały elektroniczny gadżet i zaczęłam lekturę… A z każdą kolejną stroną, no właśnie…

Pamiętnik tłumacza to taki zbiór opowiadań przedstawiających firmowe przeżycia głównego bohatera. Jest też odrobinkę wspomnień sprzed lat, ale to właśnie korpo życie wiedzie tu prym.

Narracja w pierwszej osobie, początkowo język prosty i łatwy w odbiorze, w połowie książki, za sprawą roślinnych odniesień, troszkę się komplikuje i wymaga więcej od Czytającego. Trochę wulgaryzmów, ale tam gdzie trzeba- nie przeszkadzają, bardziej urozmaicają treść. Erotyka fajna, nie przesadzona.

I teraz tak, Pamiętnik Tłumacza, dla mnie, podzielony jest tematycznie na dwie części; pierwsza, to głównie kobiety, imprezy i trochę sexu. Druga to już zupełnie inna bajka i głębsze wejście w panującą w firmie hierarchię i ład.

Cóż, niestety, to nie jest mój książkowy klimat. Humor nie w moim stylu a sarkazm za ciężki, zbyt dosadny. Za dużo tych atrakcyjnych lasek i ich uwielbienia dla naszych włoskich sąsiadów; temat krążył wokół jednego, zachwycał się poszczególnymi niewiastami, bądź je „ochrzaniał” i jakoś tak mnie przytłoczył, że  czytanie szło opornie, a szkoda, bo druga połowa, choć mocniej pokręcona i już tak waląca z grubej rury, bardziej do mnie przemówiła.

Gregory Spis ma w sobie coś, jakiś taki fajny wkurzony element, który pozwala mu na opisywanie rzeczywistości po swojemu i dzięki temu, gdy wchodzi się w tekst głębiej można tam znaleźć bardzo przyjemne elementy, takie do zatrzymania i zastanowienia się przez chwilę (dojrzała niedojrzałość 😉 ).

Chciałabym tak kiedyś usiąść i napisać o tym wszystkim co widzę, co mnie wkurza, jak odbieram poszczególne składowe świata w którym przyszło mi żyć. Autor Pamiętnika Tłumacza miał w sobie tę odwagę i to zrobił. Czy wejdziecie do jego świata; zanurzycie się w botanicznych porównaniach, docenicie piękno kobiecego ciała, czy znienawidzicie pewną istotę próbującą uprzykrzyć Wam każdy kolejny dzień?

Decyzje zostawiam Wam, mnie on, niestety nie wciągnął, choć za odwagę, należą się brawa.