Joanna Zając „Inną Drogą”

Joanna Zając Inną Drogą Czaczytać Joanna Zając „Inną Drogą”
Joanna Zając „Inną Drogą” 2.50/5 (50.00%) Głosów: 2 s

Obyczajówki nie są moim konikiem, a romanse mnie mierzwią… Z drugiej strony jednak, piękne historie mają to do siebie, że nawet największego zatwardzialca potrafią chwycić za serce. Dlatego też, od czasu do czasu, porzucam smoki, mordy i strefę zamkniętą, by pobuszować chwilkę w uczuciach i dziejach ludzi, którzy tak jak ja, toczą swe losy na planecie ziemia.

Inną Drogą to opowieść o skomplikowanym życiu Zuzy i o Hubercie, który, wydawać by się mogło, jest dla Zuzy stworzony… To też rodzinne perypetie, spadek, przyjaźń, miłość i codzienne problemy. Joanna Zając pod płaszczykiem romansu próbuje przekazać nam ważne przesłania; np., że bycie matką to cudowne, ale także bardzo trudne doświadczenie. Że nie zawsze tak łatwo jest zostać rodzicem i, że drogi do upragnionego dziecka mogą być różne. Ach, no i najważniejsze, że bywa tak, że to co w naszym mniemaniu jest najlepsze dla naszych bliskich, wcale, a wcale najlepsze dla nich być nie musi…

Takie kwestie, nad którymi trzeba się pochylić i troszkę zastanowić, dobrze jest czasem zobaczyć w książce, bo życie ma to do siebie, że w tym szalonym tempie możemy nie zauważyć, że obok nas dzieją się rzeczy ważne, że ktoś potrzebuje pomocy, czy wsparcia, albo zmaga się ze swoim małym końcem świata.

To na plus, a minus? Cóż, przede wszystkim kwestie językowe; niestety zdania są zbyt proste i krótkie. Pojawiało się wrażenie automatu; nie było takiej płynności i lekkości w tekście, co mocno wpływało na odbiór.

Czasem też, takie to wszystko było zbyt szybkie fabularnie, mało skomplikowane; facet staje w drzwiach i… zakochuje się. Wyskakuje gdzieś tam nagle kłopot i od razu dostajemy rozwiązanie, albo podjęta przez bohatera decyzja jest trudna do zrozumienia. Bardzo dużo kwestii wypływało, bo główna bohaterka je podsłuchała, a można było odkryć kolejną tajemnicę, już w zupełnie inny sposób, nie powtarzając tego pomysłu po raz kolejny.

Zbyt wiele tych losu przeciwności przed Zuzą stanęło; przeszkody piętrzyły się, a tragedia goniła tragedię… Za dużo treści jak na jeden tom, co chyba właśnie nie pozwoliło w pełni dopracować tekstu. Bo opowieść trzeba przyoblec w zdania. Dobrać słowa, wpleść mocniejszy akapit, wstawić wielokropek, rozbudować to tak, by nabrało tempa odpowiedniego do stworzonej fabuły i dopieścić opisy, by otulały całość.

Inną Drogą to debiut, a Autorka już ma oddaną rzeszę fanów i ja rozumiem dlaczego; bo podarowała Czytelnikom historię pewnej miłości, która to, pomimo wielu przeciwności, walczyła o siebie latami…

Mnie, cóż, zabrakło tu jednak warsztatu. Tego opowieści upiększenia i skomplikowania takiego poetyckiego… Ale cóż, może we mnie jednak jakiś utajony romantyk się budzi, który potrzebuje dwustronicowych opisów liścia opadania, lub wiatru delikatnie muskającego rozwiany, dziewczęcy włos… 😉