Marta Kisiel „Małe Licho i lato z diabłem”

Marta Kisiel Małe Licho i lato z diabłem czaczytać Marta Kisiel „Małe Licho i lato z diabłem”
Marta Kisiel „Małe Licho i lato z diabłem” 5.00/5 (100.00%) Głosów: 2 s

Książki z serii Małe Licho Marty Kisiel to jakiś ewenement; bo niby są przeznaczone dla najmłodszych, a jednak, jak tylko pytam znajomych czy się im o uszy obiło, to wszyscy, jak jeden mąż i to bez względu na to czy postanowili się rozmnożyć, czy też nie, Małe Licho mają, bądź mieć zamierzają…

Tak sobie myślę, że to dlatego, że starszy czytelnik dostaje do łap coś, co myślał, że już nie jest dla niego- dziecięcą radość, cudowną naiwność, wścieknięcie bez powodu (od czasu do czasu) i miłość tę jedyną w swoim rodzaju; do świata, do najbliższych, do pyszności piętrzących się na stole i wiary w magię, która to teraz, gdzieś tam zniknęła za biurkiem, czy ukryła się głęboko w szufladzie.

Tyle dorośli, a dzieci? Dzieci tę serię kochają przede wszystkim dlatego, że jest o nich. Bez względu na to w jakim akurat stanie skupienia jest Bożek, albo co nawyprawiało Licho czy Bazyl (rozmowy tej dwójki to arcydzieło humoru i słodyczy, i to w takich ilościach, że.. ojej :) ), to coś tam zawsze takiego jest, że cząstkę siebie brzdąc każdy w którymś z nich odnajdzie. A, że w pakiecie są wielgaśnych rozmiarów przygody, zdarzenia mroczne i czasem nawet takie, co to można się przestraszyć- to i nauka, która zazwyczaj za nimi idzie, trafia do głowy i serducha na dłużej.

Lato z Diabłem, jest częścią numer trzy, jest lżejsze, pod względem fabuły, od swoich poprzedniczek i czyta się świetnie.

Co do przebiegu opowieści; Bożek w związku ze straszliwym wydarzeniem (straszliwym głównie dla wujka Konrada) jakim jest remont, wyrusza ze swym najlepsiejszym, pierzastym, spragnionym przygody przyjacielem do cioci Ody, a że ciocia Oda jest jedyna w swoim rodzaju, to się dzieje…

Najważniejsza w tej opowieści jest przyjaźń, nieoczywista i niełatwa, ale przyjaźń.

Akcja wartka, płynna i wciągająca.

Dialogi fantastyczne, mądre, zabawne i takie w punkt. Rozmowy z pewną niesamowitą mamą są genialne i np. nauka jazdy na rowerze, a raczej dialog ją poprzedzająca, albo pewien chłopiec opowiadający o tym czym jest dla niego czytanie… Wzruszyć się można co kilka stron :)

Marta Kisiel czaruje słowem, które jest zawsze w odpowiednim miejscu i w odpowiedniej formie. Autorka ma talent do tworzenia bohaterów których się kocha i od których się uzależnia. Uczy nas, bawi i robi to z taką cudowną dozą magii, że zaraz po skończeniu czytania chce się więcej.

Kilka miesięcy temu zostałam mamą i marzę o tym, że niedługo Małe Licho trafi w łapki, a raczej w uszy mojej Kluski i, że to właśnie dzięki niemu, ta moja Kluska pozna (i mam nadzieję pokocha) fantastykę i literaturę; że mały chłopiec ,,trochę człowiek, trochę widmo, a trochę glut” ze swym całym niezwykłym światem, w ten niezwykły świat moje dziecko wciągnie…

Z utęsknieniem wyczekuje na kolejną przygodę spod pióra Autorki i już czuje, że też się w niej zakocham!

CzaCzytać! Cza Alleluja Koniecznie!