Neil Gaiman „Mitologia Nordycka”

Neil Gaiman Mitologia Nordycka Czaczytać Neil Gaiman „Mitologia Nordycka”
Neil Gaiman „Mitologia Nordycka” 4.50/5 (90.00%) Głosów: 2 s

Przez stulecia, różne kultury wykształcały swoje wierzenia czy religie. I choć o mitologii greckiej czy egipskiej mówi się stosunkowo często, to już o mitach ze Skandynawii jakoś zapomniano. No oczywiście, mamy niezwykłej urody Thora użerającego się z Lokim, dzięki Marvelowskiemu Uniwersum, ale tak naprawdę nie ma to tak wielkiego przełożenia na prawdziwe nordyckie opowieści. Bo Thor może i był potężny, ale Loki np. wcale nie był aż tak wredny… cóż, miał paskudny charakterek, ale potrafił też pomagać i rozwiązał nie jeden „boski” problem, czasem drogo za to płacąc (patrz pewna „końska zmiana”) :)

Neil Gaiman postanowił przerobić, wybrane przez siebie, nordyckie mity i upchnąć je do jednej książki. Autor pisze we własny, lekki sposób, odpowiedni dla każdego czytelnika. Nie ma tu tego baśniowego stylu z Amerykańskich Bogów, ale za to książka jest w bardzo współczesny sposób napisana i to jest naprawdę fajne; bo jest prosto, przystępnie i często z „jajem”.

Fabuła? Poznajemy cały ten boski świat i wszystkie prawa nim rządzące. Są  tu niesamowite lokacje, co prawda, z najtrudniejszym nazwami świata, no, ale są i to świetnie przedstawione:)

Postacie? Bardzo dobrze napisane. Dowiadujemy się kto jest kim, kogo toleruje a kogo nie. Jakie ma cechy charakteru i co nim kieruje. Bogowie i ich walki z Olbrzymami. Niesnaski i kłótnie. Pomysły na niezwykłe rozwiązywanie problemów (Thor przebrany za pannę młodą ? Normalka :)). Sposób na piękne włosy, czy chwalebną śmierć… jest wszystko :)

Dużo tu też walki, bo i to, jak się w tym świecie ginie, ma olbrzymie znaczenie dla późniejszych losów „duszy”. Oczekiwanie na ostateczną rozgrywkę, w której rozstrzygną się losy świata, spędzone na wiecznej uczcie w Walhalli to nie jest taka zła opcja, zwłaszcza, że świat rządzony przez Hel, nie wydaje się być zbyt radosnym.

Wszystko  jest opowiedziane ciekawie i spójnie. Świetny jest już sam początek, gdzie mamy opisanych głównych „graczy”; w niezwykle prosty i oczywisty sposób. Bez jakichkolwiek upiększeń; zaczynasz więc czytać o facecie, który wieczorem zżerał swoje kozły a następnie, rano zaprzęgał je do swego rydwanu, a wydaje Ci się, że to opowiastka o tym, że pani Nowak, właśnie wyszła do sklepu, w celu zakupienia dwóch kajzerek.

Dużo tu łez, ale i uśmiech się pojawi. Czasem trochę podstępu, trochę niesprawiedliwości no i miłość, oddanie i cała masa rodzinnych kłótni… czyli wszystko czego potrzeba dobrej opowieści:) 

Trzeba poznać ten świat, który zainspirował tak wielu twórców (np. Tolkiena!) a zaręczam, że będziecie chcieli dowiedzieć się o nim jak najwięcej! 

To jak ? Spotkamy się na Bifroście ?:)