Robert J. Szmidt „Otchłań”

Robert J. Szmidt Otchłań Robert J. Szmidt Otchłań
Robert J. Szmidt „Otchłań” 4.00/5 (80.00%) Głosów: 5 s

Szczerze mówiąc jestem przy tej pozycji kompletnie, totalnie w szoku. Pana Szmidta czytałam jak na razie jedynie „Szczury Wrocławia” i pomimo, że książka mi się podobała, to nie wbiła mnie w fotel tak, żebym rozpowiadała wszystkim, że to arcydzieło. Co innego z Otchłanią.

Pozycja z Uniwersum Metro 2033. Dwadzieścia lat po „wielkim wybuchu” poznajemy postać Nauczyciela, faceta, który by ratować syna, wyrusza w długą i niebezpieczną podróż, podziemiami Wrocławia. Mamy tu wszystko co fani Metra lubią; różne dzielnice, niebanalnych bohaterów, walkę o przetrwanie, mutanty, miłość, chęć odkupienia i niekończącą się zagadkę.

Szmidt napisał książkę tak, że nie możesz przestać jej czytać, z każdą kolejną stroną musisz iść za Nauczycielem dalej. W ciężkich chwilach modlisz się, żeby wstał a w tych dobrych krzyczysz do niego, że wiedziałeś, że będzie dobrze i, że już (do jasnej cholery !!!!) niedaleko.

Sam Nauczyciel, były bojówkarz, żołnierz, jest postacią niejednoznaczną, o której z każdą kolejną stroną zmieniasz zdanie i nie zawsze masz stuprocentową pewność, czy aby na pewno jest tym na kogo wygląda.

Samo zakończenie wgniata w fotel i pozwala mieć nadzieję na kontynuację.

To majstersztyk. Nie mam żadnych zastrzeżeń i polecam.