Sarah J. Maas „Dwór Szronu i Blasku Gwiazd”

Sarah J. Maas Dwór Szronu i blasku gwiazd Czaczytać Sarah J. Maas „Dwór Szronu i blasku gwiazd”
Sarah J. Maas „Dwór Szronu i Blasku Gwiazd” 3.33/5 (66.67%) Głosów: 3 s

Z Sarah J. Maas zapoznałam się przy okazji Wieży Świtu i spodobało mi się jej pisanie; czytałam, nostalgicznie wracając myślami do Autorów fantasy sprzed lat i sprawiało mi to masę radochy. Dwór Cierni i Róż to już inny cykl i niestety nie miałam okazji go poznać wcześniej i chyba właśnie dlatego Dwór szronu i blasku gwiazd, pomimo, że napisany, wciąż tym samym lekkim piórem, nie zachwycił mnie w ogóle…

Największym problem tej powieści jest to, że stanowi ona uzupełnienie dla poprzednich tomów i jest, właściwie, o niczym. Feyra i Rhys przygotowują się do Świąt i rozmyślają o tym co się wydarzyło, jaki miało to wpływ na ich przyjaciół i rodzinę i, jeszcze, od czasu do czasu uprawiają seks, bądź myślą o seksu uprawianiu. To właściwie tyle.

Czy dobrze mi się czytało? Pewno, że tak. I myślę, że dla fanów serii to była niezwykle przyjemna i lekka lektura, bo dała im bohaterów, których znają i kochają i przy okazji opowiedziała o tym co się z nimi dzieje. Jednakże, nie było tam samej historii, jakiegoś wątku głównego, który by mnie wciągnął i zafascynował; ot, poraniona rodzina z problemami, próbuje sobie poradzić w nowej rzeczywistości.

Z dużą trudnością przyszło Autorce pisanie poszczególnych rozdziałów z punktu widzenia różnych postaci. Jak, niezwykle słusznie, zauważyła moja przyjaciółka, wszystkie brzmią tak jakby to były myśli jednej i tej samej osoby; takie same poglądy, taki sam styl, wszystko jest na jedno kopyto.

Fabuła oparta na przygotowaniach do imprezy i zbieraniu członków rodziny, którzy gdzieś tam, próbują egzystować w nowych warunkach.

Sam świat przedstawiony skoncentrowany na jednej przestrzeni, więc nie mogę za dużo powiedzieć.

Seks, całkiem spoko, ale też czegoś zabrakło. Tu znowu dyskusja z fanem serii mi się przypomniała; że problemem jest niezwykle ograniczony polski język i rzeczywiście! Coś w tym jest. Możemy używać jedynie określeń brzmiących albo wulgarnie, albo zbyt cukierkowo. I w tym przypadku wstawki o „pieprzeniu” brzmiały, po prostu, źle. Nie wiem, jakby słowa nie wpisywały się w samą konwencję, albo pomysł był, ale zabrakło właściwych określeń.

Co na plus? Na pewno styl, który jest prosty i lekki. Do tego jeszcze, takie pozytywne przesłanie, bo jednak, gdy dwoje głównych bohaterów darzy się tak szczerym uczuciem, to jest to niezwykle przyjemne i dające nadzieję na dobry finał :)

Czy CzaCzytać? Dla fanów cyklu, jest to chyba pozycja obowiązkowa, bo jakby nie patrzeć, to kolejny tom. Dla osób świeżych w temacie; nie polecam, bo nie ma tu wciągającego wątku, który mógłby Was zainteresować na tyle, żeby pojawiła się potrzeba czytania kolejnych tomów z pominięciem wcześniejszych. Zbyt wiele tu odniesień do wydarzeń z przeszłości i choć najprawdopodobniej zainteresuje Was geneza tego wszystkiego, to niestety, pojawi się także poczucie zagubienia i niezrozumienia dla sytuacji w której znajdują się poszczególne postacie…

Nie pozostaje, więc nic innego jak powrót do Dworu Cierni i Róż i zbadanie tematu od samego początku…