Tad Wiliams „Pieśń Łowcy”

Tad Williams Pieśń Łowcy Czaczytać Tad Williams "Pieśń Łowcy"
Tad Wiliams „Pieśń Łowcy” 4.75/5 (95.00%) Głosów: 4 s

Kurczę, ta książka jest dość specyficzna. Od reszty, różni ją przede wszystkim to, że jej głównymi bohaterami nie są ludzie, a… koty.

Zapytacie, o co w tym wszystkim chodzi? No więc tak, są sobie koty; małe, duże, grube, chude, udomowione i dzikie. I tak sobie żyją. Żeby nie było żadnych wątpliwości!! To nie są pół koty pół ludzie, nie koty mutanty, nie kocia planeta, to nie jest druga „Planeta Małp”! Wszystko jest jak najbardziej normalnie, świat jest nasz i jak najbardziej zwyczajny, tylko autor pokazuje, takie, jakby sekretne życie mruczków:)

Sama historia opiera się na tajemniczych zniknięciach poszczególnych sierściuchów. Nasi główni bohaterowie, Frithi i Szybki Pazur postanawiają zbadać sprawę i rozwikłać zagadkę, nie spodziewają się jednak jak „głęboko” przyjdzie im zejść, by odkryć prawdę!

Wydawać by się mogło, że to lektura przeznaczona dla dzieci. No bo co? Kotki, kocurki i takie tam? Nic bardziej mylnego. To fantastyka i to w świetnym wydaniu!

Koty mają swoje wierzenia, które jednak, w pewnym stopniu oparte są na tych ludzkich…  Bóstwa, dwór, hierarchia, kultura, wszystko jest genialnie opisane i przedstawione. Drugi świat, ukryty a jednak tak blisko nas… no cudeńko!

Wiele wydarzeń, zachowań ma tu drugie, ukryte dno. Wystarczy tylko poszukać…

Nie jest to, miły i puchaty świat. Nie przeczytasz tu, Drogi Czytelniku o małym Kocurku, radośnie goniącym za rozwijającym się kłębkiem nici… a chwila, no właśnie, że przeczytasz :) Ale tylko dlatego, żeby zobaczyć, że to nie istota ludzka jest tu głównym bohaterem, a kot. Nieobliczalny, pokręcony i cudownie puchaty :) Ale, ale!  Mocne opisy, sceny walki i tym podobne, są tu na porządku dziennym. Krwi w tej powieści na pewno nie zabraknie, pomimo, że ta krew jest w pełni i całkowicie kocia!

Jest tu, także, wiele ciekawych wątków, które czytelnik z chęcią będzie chciał poznawać dalej. Bohaterów od groma, choć większość to tylko nieważne, raz spotkane koty. Fabuła jak fabuła.  Jest podany cel, bohaterowie do niego podążają, napotykając na swojej drodze różne przeszkody. Niby nic nadzwyczajnego. Ale czyta się to przewybornie. Styl jest fantastyczny! Taka opowieść, od której, choćbyś chciał, to nie możesz się oderwać.

Wzrusza, bawi, powoduje szybsze bicie serca, no jest po prostu świetna!

Każdy koci fan powinien mieć ją na swojej półce.

Każdy fan fantastyki powinien mieć ją na swojej półce.

I każdy, kto choć raz zastanawiał się, o czym myśli futrzak, gdy spogląda spod na wpół przymkniętych, zmęczonych oczu, MUSI mieć ją na swojej półce…

CzaCzytać! Bezwzględnie!!

PS. I piszę to ja, człowiek, na którego kolanach, spoczywa teraz, 10 kg żywej, puchatej, kiepsko ukrywanej nienawiści … :)