Angus Watson ??Umrzesz kiedy umrzesz?

Angus Watson ??Umrzesz kiedy umrzesz?
Angus Watson ??Umrzesz kiedy umrzesz? 5.00/5 (100.00%) G??os??w: 9 s

Kiedy bior? w swoje ??apy pierwszy tom trylogii Autora mi nieznanego, to odczuwam lekki niepok??j. Kiedy na dodatek ten tom nie jest tomem a tomiszczem (ponad 670 stron) to ju?? wpadam w lekk? paranoj?; no bo wiecie, pojawia si? to cholerne, wwiercaj?ce si? w m??zg pytanie; a co je??li mi si? nie spodoba? M?czy? si? z tak? knyg?? No, ale tak ju?? mam, ??e ciekawo??? zwyci???a i w przypadku ksi???ek wszelakich, dodatkowo, jaka?? taka odwaga we mnie wst?puje, wi?c bior? i?? b?dzie co ma by?.

Tak te?? by??o z Umrzesz kiedy umrzesz; i co? Czy op??aci??o si? ryzykowa?; zapytacie. A ja odpowiem- to zajebisty kawa?? fantastyki, z tak olbrzymi? mas? fun??u, ??e nie pozostaje mi nic innego, jak tylko odpowiedzie?; TAK!!.

Sama historia dotyczy plemienia Wiking??w, kt??rzy wyl?dowali w Ameryce P????nocnej i tak to ju?? si? dziwnie wydarzy??o, ??e opiekowali si? nimi „lokalsi”, ale opieka ta by??a pod warunkiem, ??e nasza dzielna blond ekipa nie opu??ci wyznaczonego terenu; tutaj w gr? wchodzili Bogowie i takie tam. No dobrze, ale idziemy dalej; wi?c nasi Wikingowie sobie ??yj?, troszk? si? rozleniwiaj?, godz? na to co dostaj? i jest im, c????, przyjemnie i wygodnie. Niestety pojawia si? pewna Cesarzowa, do tego dochodzi jeszcze przepowiednia o zag??adzie poczynionej przez Grzybolud??w i tak od ziarnka do ziarnka wychodzi na to, ??e trzeba si? przybysz??w pozby? poprzez wybicie ich co do jednego.

Jak si? domy??lacie jest jeden g????wny, wiod?cy bohater; czyli niejaki Finnbogi (niezbyt rozgarni?ty m??odzieniec w pe??ni i ca??kowicie zakochany w kumpeli), ale opowie??? jest tak skonstruowana, ??e patrzymy na wydarzenia nie tylko z jego punktu widzenia, ale tak??e, pod???amy ??ladem ??cigaj?cych go (i jego wsp????plemie??c??w) Owslanek (elitarna dru??yna walecznych kobiet, posiadaj?ca ponadprzeci?tne cechy i umiej?tno??ci)??

Postacie s? po prostu super; ich prostota i podej??cie do ??ycia, czy ??mierci jest tak zabawne, ??e czasem a?? trudno si? nie rozchichota?. Historia obfituje w opowiastki, dialogi, wydarzenia, wykreowane przez Watsona w taki spos??b, kt??ry to powoduje, niemo??no???, wr?cz oderwania si? od niej; to po pierwsze. A po drugie, nie da si? nie polubi? poszczeg??lnych bohater??w. To nie jest tak, ??e oni wszyscy s? pozytywni, no nie, ale ta ich rozbrajaj?ca naturalno??? rozczula, prza??ny humor rozk??ada na ??opatki a sama fabu??a jest na tyle interesuj?ca, ??e ciekawo??? prowadzi nas p??ynnie do fina??u.

S? elementy smutne i zastanawiaj?ce, plus odrobina magii i fantastyki, kt??re to jednak stanowi? jedynie t??o dla samej przygody. Zwrot??w akcji mamy kilka i zaskakuj?, bo s? mocno niespodziewane.

Opisy walk, tortur, lub.. hmm… rzezi, bardzo sugestywne i mocne. Bywa, ??e troch? obrzydliwe, ale ??adnie wpasowuj? si? w fabu???.

Dobrze zarysowane jest samo wsp????istnienie cz??onk??w plemienia; to kto odpowiada za co i czym powinien si? zajmowa?, no a potem, w kolejnym etapie, zaburzenie tego porz?dku poprzez now? sytuacje i potrzeb? opuszczenia ziem, wi?c i dobrze znanej rzeczywisto??ci. Ciekawie si? to ??ledzi i obserwuje zmiany w poszczeg??lnych postaciach.

Na swej drodze Finn, wraz z plemieniem, spotyka inne osady, inne wierzenia, czy ekipy i r????nie si? to dla niego ko??czy; ale wyobra??cie sobie dwie wrogie armie, kt??re wypuszczaj? przed bitw? swych przedstawicieli na kr??tka pogadank??? no i pogadanka trwa, przyw??dcy wracaj? do swoich i jeden oznajmia ekipie; no wiecie, to spoko kole??, no ale tak ju?? musi by?, ??e s? zmuszeni nas pozabija?, to ustawcie si?, pog??d??cie ze ??mierci? i „napierdalamy” (wybaczcie wulgaryzm, ale w powie??ci jest ich sporo i oddaj? sytuacj?). No, taka jest w??a??nie ta ksi???ka; tak jest napisana. Czy da si? nie za??mia?; no cholera, nie da si?. Albo! Rozkmina nad martwym kumplem, kt??ry le??y na wysepce, go??ym zadem do g??ry?? no niby smuteczek, ale ten nieopalony fragment ty??ka skupia ca??? uwag??? Dzieje si? tu wiele takich dziwnych rzeczy i, pomimo, ??e czasem nie powinny, to bawi? okrutnie 😀

Fina?? jest gruby! Stanowi tak??e zapowied?? tomu drugiego, wi?c?? ja ju?? wiem, ??e b?d? czeka? z niecierpliwo??ci?.

Umrzesz kiedy umrzesz to prza??na, hardcorowa przygoda, kt??ra stanowi mi??y odpoczynek od literatury ci???kiego kalibru i zapewnia genialn? rozrywk?; pozwala odpocz??, po??mia? si? i potowarzyszy? jednej (tak naprawd? to dw??m, ale…) z najbardziej pokr?conych ekip o jakich do tej pory czyta??am!

CzaCzyta?! A jak ju??, b?dziecie mie? do???, to no, wiecie?? umrzesz kiedy umrzesz, wi?c no nerw! :) I bawcie si? dobrze 😀