Ben Aaronovitch ??Rzeki Londynu?

Ben Aaronovitch ??Rzeki Londynu?
Ben Aaronovitch ??Rzeki Londynu? 5.00/5 (100.00%) G??os??w: 2 s

Kiedy m??j brat zobaczy?? ok??adk? powiedzia??; „Czytasz horror o wampirach?”

„O wampirach?”- Zapyta??am- „A dlaczego?”

„No wiesz, Rzeki Londynu, krew, te sprawy??”

C????, wampiry by??y, ale w ilo??ciach niewielkich. Za to angielski klimat? Dostrzegalny na ka??dej stronie.

Sprawa przedstawia si? z pozoru prosto, bo s? tak oto Peter Grant i Lesley May co to zaraz dostan? przydzia?? do konkretnych wydzia????w policji w Londynie. Zaraz przed tym wiekopomnym wydarzeniem dochodzi jednak do pewnego niesympatycznego incydentu, kt??ry ??ci??le wi???? si? z p????niejszym spotkaniem istoty ze ??wiata nale???cego do ma??o materialnej sfery, a nast?pnie wy??ej wymieniona dw??jka, ju?? na ca??ego, zaczyna swoj? podr???? w tematyk? magii, b??stw, dawnych (cho? bez przesady) wierze?? i… Sztuki. Z??a moc przybiera niesamowit?, brutaln? form?, a kryminalna zagadka z ci?g??ymi, totalnie niespodziewanymi zwrotami akcji, tworzy opowie??? z gatunku urban fantasy, kt??ra pozostawia w g??owie szalone obrazy.

To taki Ucze?? Czarnoksi???nika po???czony z Pann? Marple. Je??li nie uwa??asz mo??esz si? pogubi?, bo jest uroczo chaotycznie. Wszystko sp??jne i logiczne, ale ma si? poczucie ba??aganu. Co ciekawe w tym ba??aganie jest metoda, bo to dla fabu??y bardziej plus ni?? minus. Akcja si? kr?ci i zap?tla, by stopniowo przybli??a? nam zupe??nie abstrakcyjne i zaskakuj?ce rozwi?zanie.

Rzeki Londynu pe??ne s? te?? sprzeczno??ci. Humor bywa nieoczywisty; z tych delikatnie sarkastycznych, niby nie ??miesznych, ale jednak zabawnych; czyli nie ??miejesz si? do rozpuku, a u??miechasz p????g?bkiem.

Na pocz?tku ksi???ka wydawa??a si? lekka i tak sobie my??la??am, ??e b?dzie prosta. Ale nie, nie by??a. Aaronovitch potrafi uderzy? w Czytelnika znienacka, takim przeszywaj?cym, inteligentnym i na przyk??ad smutnym opisem jakiego?? zdarzenia, ??e od razu wiemy, ??e ten facet wie o co w pisaniu chodzi i czujemy, ??e kryje si? w tym co?? wi?cej.

Co do postaci, to by??y w punkt, poczynaj?c od sztampowego Mistrza, przez nieporadnego, acz daj?cego nadziej? g????wnego bohatera (kt??ry to jest jednym z tych z m??zgiem) przez istoty z pozoru prastare, a jednak dziwnie wsp????czesne, a?? po moj? ulubienic? Molly i pewnego czworonoga maj?cego w zwyczaju niuchanie „rzeczy” totalnie nie z tej ziemi.

Peter dosy? szybko oswaja si? z faktem, ??e magia istnieje. No i fajnie, bo wol? tak, ni?? czyta? godzinami o rozhisteryzowanym osobniku wznosz?cym r????ne ochy i achy co kika stron. A Peter do rozhisteryzowanych nie nale??a??; to ten typ, kt??ry du??o rozmy??la, zastanawia si?, kalkuluje i potrafi dostrzega? przer????ne niuanse.

Magia? C???? skrad??a moje serce powi?zaniem z nauk? i pewnym wielkim nazwiskiem. Ta naukowo??? jest geekowska w taki najbardziej geekowy z mo??liwych sposob??w. Treningi, sposoby na rzucanie czar??w, samo mocy poznawanie; bardzo to przyjemnie by??o skrojone.

W?tek romansowy… Hmm no niby by??, ale delikatny i  nienachalny. Stawia??am na inn? relacj?, ale ta kt??ra si? urodzi??a, wydawa??a si? by? jednak t? w??a??ciw?.

Bywa??o wzruszaj?co, czasem straszno, zdarza??o si?, ??e gadatliwie. By??y pogonie, poszukiwania, walka, postrza??y i… Ugryzienia. By??o du??o i dobrze :)

CzaCzyta?, bo czasem rzeki, cho? niezwyk??e… Naprawd? s? rzekami… :)