Magdalena Kubasiewicz „Przysługa dla czarnoksiężnika”

Magdalena Kubasiewicz Przysługa dla czarnoksiężnika Czaczytać Magdalena Kubasiewicz „Przysługa dla czarnoksiężnika”
Magdalena Kubasiewicz „Przysługa dla czarnoksiężnika” 5.00/5 (100.00%) Głosów: 2 s

Tak to było w Kołysance…,  że Jagoda potrzebowała przysługi, a pech (lub nie pech) chciał, by jedyną osobą mogącą jej tej przysługi udzielić był uczeń czarnoksiężnika, co to sporo miał za uszami…

Pech, bo facet z pozoru jest z tych mało sympatycznych (i z historią taką, że strach się bać), a nie pech, bo był to świetny zaczątek do drugiej części przygód Wiedźmy co to klątwami się para.

Czyli; tak, musicie przeczytać tom pierwszy, żeby to miało jakiś sens i żeby czytanie należało do przyjemnych. Bo choć na upartego jest to zupełnie nowa opowieść, to jednak na tyle jest odniesień do poprzedniej części, że będzie jej, po prostu, brakować.

Teraz „odrobina fabularna”- w mieście coś poluje na czarownice, a Jagoda jak zawsze wplątuje się w sam środek zdarzeń, dzięki czemu otrzymaliśmy przygodę co to bywała straszna, troszkę krwawa, lekko poszukująca, mocno ironiczna, pełna zagadek i jeszcze na dodatek z lekkim okruszkiem romantycznej relacji, której spodziewałam się z kimś innym, ale co ciekawe, wolę ją właśnie w tym kierunku nowo obranym (choć zmienić się to może w totalnie inną relację, więc pozostanę w przyjemnym oczekiwania stanie).

Magdalena Kubasiewicz ma w swoim pisaniu aurę tajemniczości taką. Coś ulotnego, lekko eterycznego i zastanawiałam się czy w urban fantasy się to „coś” sprawdzi. No i Autorka wykreowała świetny świat, twardą, z tych co to usta mają zaciśnięte i nie śmieją się tak często jak powinny, z zasadami bohaterkę władającą na dodatek rzadko spotykaną mocą… Ale tak jak w Kołysance zgadzało mi się wszystko, tak tu też niby wszystko jest na swoim miejscu, ale od czasu do czasu taki element „na siłę” mi się pojawiał, jakby się efekt końcowy gryzł z wyobrażeniem o tym jak być powinno… Nie jestem w stanie sprecyzować; taki feeling i już. Nie drażnił zbyt mocno, ale był.

Wątki ładnie się splatały, akcja prowadzona zgrabnie, bez nudy no i ciekawy finał, z tych co to są dobrze przemyślane i zawierają odpowiedzi na tak dziewięćdziesiąt pięć procent zadawanych pytań, zostawiając lekkie niedomówienie w celu rozpoczęcia kolejnego tomu…

Polecam Wam Przysługę dla Czarnoksiężnika bo to przyjemne urban fantasy i naprawdę dobre uniwersum.

CzaCzytać, bo nigdy nie wiadomo czy to nie dziś przyjdzie nam zwrócić dług…