Marcin Sergiusz Przybyłek „Orzeł Biały III”
Orzeł Biały III, Marcin Sergiusz Przybyłek
Droga do wydania Orła Białego III była długa i wyboista, ale udało się i wyszło… Fantastycznie.
Szybkim słowem wstępu: Marcin Przybyłek ogłosił nabór do książki. Zgłaszałeś dane, frakcję, ewentualnie fragment życiorysu, albo jakąś specjalną cechę i… Siup! Lądowałeś w świecie, w którym po zażyciu NGenu człowiek zmieniał się w wielkiego, zielonego stwora, podążającego za wszelkimi żądzami, jakie tylko przyjdą Ci do głowy. Jedynie dzielni wojowie Twierdzy, batalion Orzeł Biały, mogli stawić czoła tym kreaturom i w większości; starać się przeżyć.
Orzeł Biały to najpierw opowieść, a dopiero potem małe militarne arcydzieło. Przybyłek stworzył fabułę, która wciąga: nie zalewa Cię natłok imion i nazwisk, wszystko trzyma się kupy, a przy tym przerażająco bawi swoją abstrakcyjnością. Autor jest cudownie niepoprawny, wplata w historię absurd, przerysowanie i ironię. Dostaje się nie tylko zielonym, ale też politykom, czy wszystkim wielkim (i tym, którzy tylko o swojej wielkości marzą) tego świata.
Ja się zarykiwałam ze śmiechu, by po chwili ocierać łzę wzruszenia. Jestem zachwycona tym, jak ta powieść się toczy, jak wszystkie z pozoru niepasujące do siebie wydarzenia zbierają się w idealną całość; na przykład te fragmenty historii, które powinny budzić mój niesmak, okazują się być nie tyle na miejscu, co właśnie przez swoją przegiętą do granic możliwości niepoprawność- bawić.
Marcin Przybyłek to czarodziej słowa. Jest przy swoich Czytelnikach, zna ich, pamięta i traktuje z szacunkiem. Mam wrażenie, że potrafi w nich czytać. W poprzednim Orle byłam zielona i uzależniona od pracy, zabawna; dokładnie taka, jak chciałam. A teraz Autor dał mi postać, którą zawsze chciałam być: twardą, piękną, z autorytetem… Jakby wiedział, co mi w duszy siedzi. To jest niezwykłe i niezwykle się to czytało.
Tą obecność Czytelników w powieści czuć na każdej stronie. Pomysł, że możesz stać się częścią historii, że Twoje ja, choć trochę przerysowane, lekko odklejone, lub spełniające fantazje trafia do książki, czy też czyni Cię nieśmiertelnym, jest absolutnie fenomenalny. I nawet jeśli potem spożywasz przeróżnego rodzaju wydzieliny, albo dosiadasz gigantycznego stwora, czy podążasz w kierunku bliżej nieokreślonego zewu; to jesteś. Autor zauważa, zapamiętuje, daje rolę i nadpisuje…
Z jednej strony gadające penisy, a z drugiej miłość i poświęcenie.
Pod warstwą szaleństwa kryje się konkretny, przemyślany świat. Przybyłek potrafi połączyć militarne starcia, międzyludzkie gierki, przemoc, humor i egzystencjalne rozkminy w taki sposób, że to wszystko działa. Nie ma przypadkowych scen- jak już cos wybucha to w jakimś celu. Kiedy ktoś ginie- to czuć to, aż po wątrobę. Każdy element pasuje idealnie do tej wypaczonej, acz konsekwentnie wykreowanej rzeczywistości.
Czy Orzeł Biały III jest dla każdego? Nie. Bo jeśli razi Cię wulgarny humor, lubisz elegancką i grzeczną literaturę, nie szukasz odniesień do realnego świata, nie lubisz szperać za drugim dnem, czy wkurza Cię fantastyka to ta historia, delikatnie mówiąc, nie przypadnie Ci do gustu.
Ale jeśli pociąga Cię bezczelna, żywa, głośna proza. Fascynują Cię militaria, olbrzymie pola bitew, retrospekcje i satyra na naszą rzeczywistość to to jest to czego potrzebujesz!
Jeżeli kiedykolwiek Marcin Sergiusz Przybyłek powie, zróbmy to jeszcze raz, to ja w to wchodzę, by dowiedzieć się jak zobaczy mnie tym razem i jaki będzie koniec tej opowieści…
CzaCzytać, bo czasem przewrót jest bardziej spodziewany, niż można się… spodziewać.