Magdalena Kubasiewicz „Gdzie śpiewają diabły”

Magdalena Kubasiewicz Gdzie śpiewają diabły Czaczytać Magdalena Kubasiewicz „Gdzie śpiewają diabły”
Magdalena Kubasiewicz „Gdzie śpiewają diabły” 5.00/5 (100.00%) Głosów: 5 s

Są takie opowieści, które przyciągają nie tylko magią i ciekawie stworzoną historią, ale też, jakimś takim, ulotnym, przedziwnym i baśniowym klimatem. Miałam tak przy Oceanie na Krańcu drogi Neil’a Gaimana, Rudej Sforze Mai Lidii Kossakowskiej czy Przeklętych Świętych Maggie Stiefvater; opowieści zupełnie od siebie różne a jednak posiadające ten jeden łączący je element, hmm… no, nie będę ukrywać, lubuję się w owym klimacie okrutnie i  tak się składa, że Gdzie Śpiewają Diabły ma go sporo i… troszkę więcej.

Gdy poznajemy Piotra, głównego bohatera, od razu spada na nas informacja, że 9 lat temu zaginęła jego siostra bliźniaczka. Żeby nie było niedopowiedzeń, to nie był ten typ rodzeństwa, które zawsze trzymało się razem czy czuło, że jedno z nich właśnie złamało palec u nogi- oj zupełnie, nie. On popularny i lubiany, ona zamknięta w swoim własnym świecie. Nie byli bardzo blisko, jednak kochali się, więc Piotr Ewy szukał, nawet po dziewięciu latach… Aż, pewnego razu, trafił na zdjęcie a owo zdjęcie zaprowadziło go do Azylu; miasteczka na końcu świata, do którego trafiają jedynie wybrani i które żyje własnymi tajemnicami i… opowieściami.

No a wiecie, jeśli jakieś ludzkie siedlisko mieści się nad jeziorem o jakże dźwięcznie brzmiącej nazwie Diable, to czy może owo siedlisko nie być tajemnicze?

Świat przedstawiony przywodzi na myśl małe senne miasteczka, które zatrzymały się w czasie; urocze domki będące odzwierciedleniem ich właścicieli, lasy, czy wrzosowiska stanowiące naturalną zaporę przed ciekawskimi spojrzeniami, mały sklepik pełen ręcznie robionych domowych przetworów… sielanka? No właśnie nie do końca, bo nad tymi wszystkimi cudami unosi się lekkie poczucie paranoi, niechęci (żeby nie napisać wrogości) ze strony lokalsów, tajemnica goni tajemnicę a pozornie radosna impreza przy ognisku może zmienić się w koszmar… Tak, sporo tu takich lekko psychodelicznych i przerażających momentów, ale są one idealną częścią tej historii bo ona ma być, właśnie, taka; mroczna i piękna równocześnie. Przepełniona elementami starych baśni i, jakże teraz modnym, mordem.

Genialne jest to przedstawianie, przez każdego z mieszkańców, swojej własnej wersji, historii o Diable i Czarownicy (co? jak? i dlaczego? odpowiedzi w powieści) z których każda jest magiczna, zazwyczaj smutna i trochę straszna; mają w sobie, te opowieści, coś bajkowego i nie z tego świata- trochę miłości, dużo cierpienia i chyba taką prawdę o tym, że pewnych rzeczy nie wolno zmieniać czy na siłę przy sobie zatrzymywać.

Te historie o dziwnej miłości, czy pragnieniach, które nigdy nie powinny być spełnione; robią wrażenie. Albo relacje pomiędzy poszczególnymi postaciami, gdy Czytający nie jest w stanie oprzeć się wrażeniu, że są kimś więcej niż tylko ludźmi mieszkającymi na odludziu… No i sam Azyl ze swym jeziorem i pieśniami, tak niedostępny i dzięki temu tak bardzo pociągający.

Każdy element jest tu ważny, bo książka ma w sobie kryminalną zagadkę. Bohaterowie zostali niezwykle pieczołowicie rozpisani, fabuła nie pędzi, ale pełna jest zwrotów akcji i ciekawych wątków… a zresztą pędzić owa fabuła, nawet, nie powinna bo to nie ten typ książki, tu trzeba trochę dać się jej porwać, poczuć tę atmosferę zagubienia, otoczyć zapachem wrzosowiska i płynąć do końca i to bez względu na to czy ten koniec będzie dla bohaterów szczęśliwy…

Śledztwo Piotra z każdą stroną nabiera rumieńców, bo i zmienia się sytuacja w Azylu, ktoś się pojawia, ktoś ginie a sam Piotr, co rusz, wpada w nowe kłopoty. Czy uda mu się odnaleźć siostrę? To pytanie tak ważne na początku, czasem gubi się w chęci odkrycia tajemnic miasteczka. Dorota nad jeziorem w białej sukience, Dmitrij i jego śpiew, tajemnicza Maria czy Iwanowa ze swoim talentem do kulinariów; kim tak naprawdę są ci ludzie, skąd się wzięli i z czym się mierzą… Ale do odnalezienia Ewy się wraca, bo, podświadomie, cały czas towarzyszy nam nadzieja, że wszystko z nią w porządku, że ukryła się gdzieś, żeby żyć życiem o jakim zawsze marzyła…

Polecam Wam bardzo, bo Gdzie śpiewają diabły to powieść nieoczywista i piękna, ale też mroczna i… wciągająca.

Szukajcie a znajdziecie… Ale czy to co odnajdziecie jest także tym czego pragniecie?

CzaCzytać