Robert J. Szmidt „Wieża”

Robert J. Szmidt Wieża Czaczytać Robert J. Szmidt "Wieża"
Robert J. Szmidt „Wieża” 4.89/5 (97.78%) Głosów: 9 s

Druga po „Otchłani” powieść Szmidta z projektu Uniwersum Metro 2033. Czy po świetnej pierwszej części autor poradził sobie równie dobrze? No cóż, przekonajmy się…

Nadpapież wypowiedział Świętą Wojnę Miastu, w konsekwencji Wolnym Enklawom grozi olbrzymi napływ imigrantów. Czyści postanawiają wysłać, dobrze Wam znanego, Pamiętającego, by podjął próbę zażegnania konfliktu. Jednak Duch jak to Duch, rozrabia, a przy okazji próbuje zdobyć informację o Lekterytach, no a potem jest już tylko wyprawa do tytułowej Wieży i konsekwencje, które zmienią świat ocalałych na zawsze…

Otchłań mnie wciągnęła i czytanie jej sprawiało naprawdę dużo przyjemności, jednak Wieża jest bezsprzecznie lepsza. Genialnie napisana i w pełni oddająca klimat Uniwersum.

Akcja pędzi do przodu, nie dając nawet chwili na złapanie oddechu i nie jesteś w stanie, drogi Czytaczu, oderwać się choćby na sekundę, bo gdy tylko wydaje ci się, że sytuacja się uspokoiła… BUM! Z całym impetem wali w Ciebie totalna zmiana sytuacji, jakiś news, nowy wątek, zdrada, śmiertelna rana, lub… a co tam, wszystko czego się tylko nie spodziewasz, na sto procent objawi Ci się na kolejnej stronie.

Dobrze zbudowany świat przedstawiony; różne rodzaje fauny i fory (jeśli mogę użyć takich określeń w radioaktywnej rzeczywistości :)), ciekawe tereny, przemyślane  frakcje, wszystko to składa się na fantastyczne tło do niesamowitej fabuły.

Walczymy z tajemnicą, którą odkrywamy razem z bohaterem, a im jesteśmy bliżej zrozumienia i dojścia do sedna sprawy tym bardziej orientujemy się, że nic nie jest takim, jakie się wydaje, że najlepszy przyjaciel może wbić Ci nóż w plecy, a to jak postrzegasz świat, w którym przyszło Ci żyć po wybuchu, jest tylko obrazem, nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością.

Klimat jest naprawdę mocny. Można bez problemu wkroczyć do świata śmierci, brudu i łez. Rozwinięcie wątków z pierwszej części, jak choćby Szarej Zarazy, pozwala nam na coraz lepsze zrozumienie praw rządzących w podziemiach. W powieści zostało wyjaśnione praktycznie wszystkie co było dla Nas zagadką, a zakończenie po prostu wgniata w fotel, kanapę, łóżko, czy co tam macie pod pośladkami.

Bohaterowie są bardzo dobrze napisani. Prawie każdy z nich ma unikalny charakter i ciekawą historię, która na pewno zainteresuje czytelnika. Do tego Szmidt bardzo ładnie rozwinął Iskrę, która skradła moje serce już w pierwszej części. Tutaj nasze wredne dziewczątko już w pełni rozwija wachlarz swoich możliwości, dowiadujemy się też co ją ukształtowało i jak stała się tym kim jest…

Pomimo, że tematyka do przyjemnych nie należy, autor wplótł w książkę troszkę wątków, nazwijmy to z braku laku, komediowych, przy których, Drogi Czytelniku, choćby nie wiem co, będziesz musiał się uśmiechnąć… jak zawsze w tej tematyce, króluje Iskra i jej nieposkromiony jęzor 😀

Co do minusów (tu jest problem, bo mój współrecenzent uważa, że to plus, ale skoro to „moje dziecko”, będzie po mojemu- ocenę tego kto miał rację, zostawiamy już Wam :)) nie podobała mi się nagła zmiana „mocy” Nauczyciela. W „Otchłani” był niepokonany, a w „Wieży” cały czas ma jakieś kłopoty i to inni muszą ratować mu tyłek. Ta zmiana była dość zaskakująca i kompletnie odmieniła odbiór książki. Co by nie mówić, Szmidt, Nauczyciela mocno sponiewierał…

Jest jeszcze jeden mały minus (tutaj już w pełni się zgadzamy:)) który nie dotyczy treści, a okładki; mianowicie bardzo łatwo starł mi się złoty napis :( A jako ten pedantyczny książkolub, mam z tym malusieńki problemik :)

Bardzo, ale to bardzo mocno polecamy! Koniecznie jako kontynuację Otchłani (dla pełnej przyjemności!). Pamiętając o problemach z oderwaniem się, proponujemy rozpocząć Czytanie w piątkowy wieczór :) z brakiem planów na weekend :)

„…wystarczy, że dwa pokolenia dorosną we względnym dobrobycie, a ludzie zapragną rozpieprzyć system, w którym żyją, nawet jeśli nie będzie taki zły, i prędzej czy później dokonają tego, ponieważ ich rodzice nie wpoją im mądrości nabranej podczas minionych konfliktów, a dziadków nawet nie będą słuchać. Ślepcy poprowadzą kulawych ku przepaści…”

Ten fragment to kwintesencja „Wieży”. Świetnie napisana, dająca do myślenia, nieoczywista i trochę przestrzegająca nas przed tym co możemy spieprzyć…

CzaCzytać!